|
Biznes bez iluzji: Pracodawca do bicia
Tego lata wygasły nieco emocje związane z wygaszaniem skutków kryzysu gospodarczego. O kryzysie jednak nie zapomniał rząd i w upalne letnie dni przygotował pakiet ratunkowy dla polskiego budżetu. Oto rząd w gorączce poszukiwań źródeł oszczędności w państwowej kasie zafundował polskim firmom kilka szokujących regulacji. Najważniejsze propozycje resortu finansów dotyczą użytkowania samochodów służbowych. Ministerstwo Finansów chce zmusić firmy udostępniające pracownikom samochody do prowadzenia ich ewidencji oraz informowania, czy samochody są używane przez pracowników do celów prywatnych. Jeśli tak jest pracownik będzie musiał zapłacić podatek od dodatkowego przychodu w wysokości 0,5 proc. wartości samochodu miesięcznie, co oznacza, że przejażdżka firmowym Mercedesem klasy S do cioci może kosztować nawet 1500 zł. Od tak ustalonego przychodu pracownik będzie musiał odprowadzić też składki na ZUS i ubezpieczenia zdrowotne. Jeżeli pracodawca nie wskaże osoby korzystającej z auta prywatnie, sam będzie musiał zapłacić podatek, tym razem już w wysokości 1 proc. wartości pojazdu. Tym kuriozalnym przepisom towarzyszy nowy obowiązek nałożony na policję. Wszak to policjanci mają donosić urzędom skarbowym o wykorzystywaniu aut służbowych do celów prywatnych. To nie jedyny nowy przepis liberalnego rządu, który ma pobudzać wzrost przedsiębiorczości. Apetyt fiskusa jest nieograniczony i dlatego właśnie, rząd zamierza wprowadzić zapowiadane wcześniej zmiany w odliczeniu VAT od paliwa wykorzystywanego do samochodów służbowych. I jeszcze jedna, niezbędna i jakże przydatna regulacja – narzucenie pracodawcom obowiązku rozliczania PITów rocznych za swoich pracowników. Doprawdy trudno dociec, jakie są intencje autora tego pomysłu. Czy obarczenie pracodawców kolejną zmorą papierową poprawi ściągalność podatków? Czy może przyczyni się do większego bałaganu i jeszcze bardziej rozszczelni system? Jedno jest pewne, główny skutek tego zapisu spowoduje poważny wzrost kosztów administracyjnych w firmach. I tak oto liberalny (deklaratywnie!) rząd w Polsce, stosuje wzorcowe rozwiązania rządów interwencjonistycznych, znajdując sobie łatwą ofiarę – podmioty gospodarcze. Cóż …, w starych przysłowiach mówi się o chłopcach do bicia. W nowoczesnej Polsce – to pracodawca jest do bicia. Panie Premierze! Jeśli poszukuje Pan dzisiaj chłopców do bicia – proszę odszukać tych sfrustrowanych, nierozumnych urzędasów, którzy w czasie nudnego lata spłodzili te okropne knoty regulacyjne. Mała podpowiedź – wszyscy oni pracują w takim pięknym, rozłożystym gmachu na Świętokrzyskiej. Aneta Zelek Dr hab. Aneta Zelek, profesor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w
Szczecinie, prorektor ds. rozwoju, dyrektor generalny Centrum Rozwoju
Biznesu ZPSB
|