|
Dyskusja redakcyjna: O samorządach bez picu
-Wydział z Cukrowej już po raz czwarty organizuje Forum Samorządowe. Proszę przybliżyć nam cele i potrzeby takiego spotkania samorządowców i naukowców.
Adam Szewczuk: - Osiemnaście lat temu reaktywowany został w Polsce samorząd. Dziewięć lat później w 1999 roku weszła w życie reforma samorządowa powołująca powiaty i województwa samorządowe. Samorząd terytorialny wtopił się w krajobraz naszego życia społecznego i gospodarczego. Dziś można się więc pokusić o podsumowania tego, na ile udało się nam zrealizować wizję samorządnego państwa. Oblicze naszych małych ojczyzn bardzo się zmienia. Jest to zasługa przede wszystkim władz samorządowych, które odpowiadają za tempo rozwoju lokalnego i regionalnego. Uważam, że samorządy powinny być otwarte na współpracę z światem nauki i korzystanie z doświadczeń innych samorządów, które osiągają sukcesy.
Forum Samorządowej jest płaszczyzną do wymiany doświadczeń, myśli samorządowej i nowych koncepcji w oparciu, o które można formułować cele kierunkowe dla poszczególnych regionów, powiatów i gmin. Zajmiemy się także nowymi wyzwaniami, które pojawiły się przed samorządami lokalnymi u progu XXI w. Cieszymy się, że do organizacji tegorocznego forum włączył Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego i miasto Szczecin.
Marzy nam się, aby szczecińskie spotkania samorządowe przerodziły się w europejskie forum samorządowe. Chcemy, żeby w najbliższej przyszłości Szczecin stał się miastem, w którym spotykają się samorządowcy zjednoczonej Europy.
Andrzej Wojciechowski: - Ustawa o samorządzie gminnym z 8 marca 1990 roku była wspaniałą ustawą. Dzięki niej zdecentralizowano wiele funkcji, które znajdowały się na szczeblu wojewódzkim i krajowym. Decentralizacja władzy sprawdziła się. Jestem już trzecią kadencję burmistrzem goleniowa, z czteroletnią przerwą, kiedy to byłem starostą goleniowskim, mam w związku z tym podstawy do oceny skutków reformy samorządowej. W tym czasie w Goleniowie udało się wybudować halę widowiskowo-sportową na 1200 osób, zespół basenów, utworzyć Goleniowski Park Przemysłowy i Specjalną Strefę Ekonomiczną. Obowiązywała zasada: samorządność, samodzielność i samofinansowanie. Immanentną cechą tej ustawy była duża możliwość generowania dochodów własnych. Jeśli jednostka samorządowa była sprawna, to gmina stawał się bogata. Tak więc o pomyślności gminy decydowały inicjatywy oddolne.
Ale nie ze wszystkiego jest pan zadowolony.
Andrzej Wojciechowski: - Tak, bo uważam, że reforma została zepsuta wraz z decyzją o utworzeniu powiatów. Mam nieodparte wrażenie, że powiaty pełnią funkcję kasjerów pobierających dotacje i subwencje, a następnie rozdzielające je różnym podmiotom. Kolejny absurd: wprowadzając rozsadzono spójny system realizacji procesu inwestycyjnego. Kiedyś wszystko było w gminie od decyzji o warunkach zabudowy aż po pozwolenie na budowę. Teraz jest tak, że decyzja o warunkach zabudowy jest u nas a w powiecie decyduje o pozwoleniu na budowę. To wszystko jest bez sensu. Inny przykład, mieszkańcy skarżą się na fatalny stan dróg, które są w jurysdykcji powiatu. Ponieważ drogi nie płaczą, powiat przeznacza pieniądze na inne cele, a drogi są dziurawe. Dodam do tego, że jesteśmy przygotowani do przejęcia obowiązków powiatu, takich jak np. nadzór nad szkolnictwem gimnazjalnym, czy też prowadzeniem szpitali. Moim zdaniem, powiaty są kulą u nogi, a nie partnerem dla gmin.
Jakub Pisański: - Faktycznie podział lokalnych struktur samorządowych na powiatowe i gminne stwarzają pewne problemy. W gminie odpowiadamy za przygotowanie planów zagospodarowania przestrzennego, rocznie wydajemy na ten cel ponad 700 tys. zł, a później ze zdziwieniem konstatujemy, że to co powstaje na mocy pozwolenia na budowę wydanego w starostwie, nijak się ma do zamierzeń planistycznych gminy.
Wracając zaś do tematu dróg porozumieliśmy się ze starostwem i przejęliśmy drogi powiatowe w Policach, którymi teraz zarządzamy.
Marek Dylewski: - Reforma została trochę przestrzelona. Za bardzo rozdrobniono powiaty. „Wrzucono” do nich także ten zakres działań, których chciał się pozbyć sektor rządowy. To przecież powiaty zrobiły „czarną robotę” w oświacie i służbie zdrowia. Myślę też, że pierwotnym zamysłem było stworzenie jednostek typowo administracyjnych, a nie samorządowych. Stało się jednak inaczej. Dziś mamy powiat, z którym obywatele nie za bardzo się utożsamiają.
Adam Szewczuk:- Przed podziałem administracyjnym państwa w 1999 roku popełniono błąd. Zabrakło dobrej symulacji, jak to wszystko będzie funkcjonowało. Mamy wiele powiatów, które są jeśli chodzi o dochody własne. Podstawowe środki pieniężne – 92-93 procent – pochodzi z budżetu państwa. W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do wydatkowania pieniędzy otrzymywanych. Nie ma za dużo swobody działalności. Myślę, że tylko na zasadzie wspólnego rozumienia celów publicznych i społecznych miedzy gminami a powiatami i województwami samorządowymi można rozwiązywać problemy, które nie zostały w sposób jednoznaczny ujęte w ustawach samorządowych.
Przejdźmy do inwestycji w gminach. W Goleniowie w krótkim okresie zainwestowało ponad 30 poważnych firm. Jak udało się wam ściągnąć aż tylu inwestorów?
Andrzej Wojciechowski: - Goleniowski Park Przemysłowy nie jest spółką, lecz podmiotem Urzędu Gminy i Miasta Goleniów. Zastosowaliśmy wobec inwestorów zasadę, że jeśli fabryka nie zostanie zbudowana w ciągu dwóch lat od podpisania aktu notarialnego, cena gruntu wzrośnie o 300 procent. W ten sposób odstraszyliśmy spekulantów. Sami też uzbroiliśmy teren korzystając m.in. z funduszy unijnych. Nie dostaliśmy jednak na ten cel żadnego prezentu od Agencji Rozwoju Przemysłu, gdyż nie powołaliśmy spółki zarządzającej parkiem. Nie musimy utrzymywać prezesa ani rady nadzorczej, więc pieniądze nam się nie należą. To jest sytuacja kuriozalna.
Udało nam się również dla tego, że Park ma wysoką wysoka renta geograficzną z racji położenia przy drodze ekspresowej, węźle kolejowym i lotnisku. Ważna jest też bliskość Szczecina, granicy z Niemcami i niewielka odległość do Berlina.
Kolejnym elementem są preferencje finansowe – zwolnienia z podatku od nieruchomości do lat pięciu, a w Specjalnej Strefie Ekonomicznej zwolnienia z części podatku. Staramy się być także na każde zawołanie inwestora. Nie picujemy go.
Uważam, że za 3-4 lata będzie w Goleniowie koło 45 fabryk, sześć tysięcy miejsc pracy. Staniemy się centrum przemysłowym Pomorza Zachodniego. Jestem o tym głęboko przekonany.
A jak jest w polickim Infraparku?
Jakub Pisański: - Infrapark jest spółką Zakładów Chemicznych i gminy Police. Grunty, którymi dysponuje są przede wszystkim własnością Skarbu Państwa, poza jednym nieszczęsnym aportem gminy. W ruinach poniemieckiej fabryki benzyny syntetycznej, na terenie inwestycyjnym należącym do gminy o powierzchni ok.80 hektarów, jedno z towarzystw ekologicznych odkryło pod ziemią siedlisko nietoperzy. W efekcie tego „zafundowano” nam w środku obszaru inwestycyjnego - obszar ekologiczny w ramach Natury 2000. Ponadto wciąż nierozstrzygnięte zostały sprawy formalno –prawne, dotyczące innych terenów w obrębie parku przemysłowego. I stąd, dziś z ponad 200 hektarów terenów w granicach Infraparku, spółka ma prawo swobodnego dysponowania tylko 34 hektarami.
Doskonała pozycja wyjściowa kolegi zza Odry polega m.in. na tym, że może jednoosobowo decydować o lokowaniu inwestorów.
Macie za to lepszy dostęp do pieniędzy państwowych.
Jakub Pisański:- Faktycznie Infrapark uzyskał dostęp do grantu w wysokości 29,5 miliona złotych z budżetu państwa. Pieniądze te zostały przeznaczone uzbrojenie. Konsekwencją tego jest fakt, że inwestor portugalski będzie zajmował się rafinacją oleju roślinnego, zaś poważna firma z Tajwanu zakupiła grunt i zamierza produkować styropian. Dodam, że założeniem Infraparku jest to, że będą się w nim lokowały firmy z branży chemicznej.
Dodam jeszcze, że ograniczenia stawiane przez ekologów dotyczą nie tylko obszaru wewnątrz Infraparku, ale także projektów innych inwestycji na terenie gminy, jak chociażby projektu lokalizacji elektrowni na Zalewie Szczecińskim. To są te okowy, które nas krępują.
Nie wszędzie powstają parki przemysłowe. Jak więc mają rozwijać się gminy, które są mało atrakcyjne dla inwestorów?
Adam Szewczuk: - Odpowiedź jest jedna, trzeba skorzystać z funduszy unijnych, które stają się wielką szansą na realizację w tych gminach poważnych inwestycji. Lata 2007-2013 w strukturze wydatków UE na rzecz Polski są bardzo korzystne. Ponad 60 mld euro przeznaczone dla Polski może zmienić oblicze naszych gmin i miast.
Jakub Pisański: - Wszyscy czekamy na pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego. Ale jak ich nie było, tak nie ma. Mieliśmy je otrzymać w grudniu ubiegłego roku. Teraz mówi się o grudniu bieżącego roku, a nawet o początku przyszłego roku. To jest obłęd.
Andrzej Wojciechowski: - Bardzo liczymy na te pieniądze. Terminy jednak się wydłużają. Jest to dla mnie niezrozumiałe, tym bardziej, że dochodzą do nas informacje, że w innych województwach już wystartowali. Później, jak znam życie, jeśli pieniądze nie zostaną wykorzystania, winę zrzuci się na gminy.
Na pewno dyskusja na ten temat pojawi się też na Forum Samorządowym. Sądzimy, że na konferencji pojawią się osoby z autorytetem.
Adam Szewczuk: - Swój udział w Forum potwierdzili m.in.: Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski , przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, b. premier Jerzy Buzek, prof. Witold Kulesza, twórca samorządów. Pojawią się też posłowie z sejmowych komisji finansów publicznych i samorządu terytorialnego. Nowością będzie też udział marszałków województw z całej Polski. Tuż po zakończeniu forum odbędzie się konwent marszałków, zaś w drugim dniu forum, po obiedzie, przewidujemy debaty publiczne z udziałem marszałków.
Pytanie na koniec: Co uważacie panowie za największy plus reformy samorządowej, a co jest największym minusem?
Adam Szewczuk: - Reforma samorządowa dała duże uprawnienia samorządom i uczyniła z nich gospodarzy w terenie. Powinniśmy skorzystać z doświadczeń państw o dłuższej tradycji samorządowej. Taką konstytucję dla samorządu jest Europejska Karta Samorządu Terytorialnego, którą Polska ratyfikowała. Jest tam zapis, że samorządy powinny dysponować takimi zasobami finansowymi, które pozwolą im na pełną realizację przypisanych im ustawowo zadań. U nas niestety za kompetencjami nie poszły pieniądze. Samorządy nie mogą realizować wszystkich swoich zadań, dlatego, że brakuje im środków finansowych.
Andrzej Wojciechowski: - Do plusów na pewno zaliczam decentralizację władzy i nadanie dużych uprawnień decyzyjnych gminom – to jest chyba najważniejsza sprawa tej reformy. Ten nowy ład sprawdził się. Jeśli chodzi o minusy, to będę radykalny. Uważam, że należy zlikwidować powiaty, które tylko przeszkadzają – chociażby w procesie przygotowania inwestycji. Innym rozwiązaniem byłoby utworzenie subregionów, obejmujących po dwa-trzy aktualne powiaty. Subregiony te należy uzbroić w możliwość generowania dochodów własnych. Może taki model powiatu będzie do zaakceptowania. Dodam tylko w tym miejscu, że dobrze mi się układa współpraca ze starostą goleniowskim, który jest człowiekiem mądrym i niekonfliktowym.
Jakub Pisański: - Jestem zdania, że prof. Kuleszy należy się pomnik. Równocześnie zgadzam się z prof. Szewczukiem, że polityka finansowa państwa powinna dążyć do tego, żeby decentralizować nie tylko obowiązki, ale również pieniądze, które wraz z obowiązkami powinny trafiać do gmin.
Marek Dylewski: -Dodam do tego jeszcze jedną rzecz. Samorządność ma jeszcze jedną pozytywna cechę: uczy mieszkańców być obywatelami..
Dziękujemy za udział w dyskusji.
|