|
Dyskusja redakcyjna: Transgraniczne blaski i cienie
Od
8 do 9 kwietnia odbędzie
się w Szczecinie VI
Forum Samorządowe. Po
raz pierwszy spotkanie będzie
miało wymiar
międzynarodowy. Do
rozmowy o celach i założeniach
forum zaprosiliśmy
Władysława
Husejkę,
marszałka
zachodniopomorskiego, Piotra Krzystka,
prezydenta Szczecina, Krzysztofa Lisa, starostę
szczecineckiego, przewodniczącego
Konwentu Starostów Województwa Zachodniopomorskiego oraz prof.
Adama Szewczuka, kierownika Katedry Finansów
Publicznych Wydziału
Zarządzania i
Ekonomiki Usług na
Uniwersytecie Szczecińskim.
Redakcję reprezentują
Włodzimierz Abkowicz
i Magdalena Szczepkowska.
Zacznijmy
od spraw podstawowych. Jaka jest misja forum?
Adam
Szewczuk: - Jesteśmy przed
szóstym Forum Samorządowym, które
tym razem rozszerza swój zakres działania.
Po raz pierwszy do samorządowców z
Polski dołączą
samorządowcy z Niemiec i Ukrainy.
Chcemy w ten sposób stworzyć
płaszczyznę
do wymiany doświadczeń
dotyczących funkcjonowania
samorządów terytorialnych w trzech
krajach. Niewykluczone, że podczas
dyskusji wyłonią się projekty,
wynikające z doświadczeń naszych sąsiadów, które można
będzie zaaplikować
do polskich warunków.

Władysław
Husejko: - Międzynarodowy
charakter forum stał się
możliwy dzięki
włączeniu się
do naszej inicjatywy Zygmunta Berdychowskiego, dyrektora Instytutu
Wschodniego, który od wielu lat organizuje znane forum ekonomiczne w
Krynicy. W ten sposób poszerzyliśmy
naszą konferencję o udział
samorządowców z Ukrainy. Z kolei
dzięki prof. Irenie Lipowicz,
dyrektor Fundacji Współpracy
Polsko-Niemieckiej, pojawią się
goście z Niemiec. Tak więc do
Uniwersytetu Szczecińskiego, Urzędu
Marszałkowskiego i Urzędu
Miasta Szczecin dołączyli dwaj nowi
organizatorzy.
Podczas
tegorocznego Forum Samorządowego
ważne będzie
hasło: poznajmy się
i wymieńmy doświadczeniami.
Swój przyjazd na forum zapowiedziała
już prof. Danuta Hübner,
przewodnicząca Komisji Rozwoju
Regionalnego Parlamentu Europejskiego. Pojawi się
również Wasyl Kujbida, minister
rozwoju regionalnego Ukrainy,. Świadczy
to o tym, że nasz wschodni sąsiad
przywiązuje do forum dużą wagę.
Myślę,
że Ukraińcy
chcą skorzystać
z naszych doświadczeń,
by podobnie jak my, Polacy, w latach poprzednich uczyć się
od krajów zachodnich.
Dodam
jeszcze, że po spotkaniu z
ministrem spraw zagranicznych Radosławem
Sikorskim, zdecydowaliśmy się
zaprosić na forum także
naszych partnerów z obwodu mińskiego
na Białorusi.
Wiemy,
że władze samorządowe współpracują z Niemcami i
Ukraińcami. Na
początek przypomnijmy
przykłady wspólnych inicjatyw na
pograniczu polsko-niemieckim.
Piotr
Krzystek: - Współpraca
polsko-niemiecka jest już dobrze
widoczna. Mamy wspólne szkoły i
programy nauczania. W ten sposób chcemy niwelować
barierę językową,
która najbardziej hamuje rozwój kontaktów dwustronnych.
Niemcy coraz częściej widzą
potrzebę uczenia się
języka polskiego. Zajęcia takie
pojawiają się
nawet w niektórych przedszkolach przygranicznych.
Aspiracje
Szczecina, który stara się o tytuł
Europejskiej Stolicy Kultury, także
spotkały się
z dużym odzewem ze strony
niemieckiej. Są instytucje z
Berlina, które nas w tym wspierają.

Krzysztof
Lis: - Ogromna część
naszych samorządów gminnych i
powiatowych nawiązała dobre
kontakty z podobnymi jednostkami terytorialnymi w Niemczech. Dobrze
rozwija się współpraca
w sferze kultury i edukacji. Gminy z naszego powiatu mocno
współpracują
z gminami z landu Szlezwik-Holsztyn,
gdzie żyje duża
liczba osób urodzonych na ziemi szczecineckiej.
Piotr
Krzystek: - Na pograniczu odczuwamy jeszcze pewien
niedosyt w sferze gospodarczej. Wynika to głównie
z tego, że nie jesteśmy
najbogatszym regionem w Polsce, a do tego po drugiej stronie też
nie mamy bogatych sąsiadów. W tej
płaszczyźnie
sporo jest jeszcze do zrobienia. Niedawno miałem
okazję spotkać
się z minister Cornelią
Pieper, która zajmuje się sprawami
polskimi w rządzie Angeli Merkel.
Dyskutowaliśmy na tematy współpracy
transgranicznej. Marzy nam się, by
pogranicze polsko-niemieckie funkcjonowało
w podobny sposób jak pogranicze niemiecko-francuskie. Jesteśmy
na dobrej drodze, ale do tego potrzeba jeszcze czasu.
Krzysztof
Lis: - Oczekiwania nasze sprzed kilku lat były
takie, że będziemy
żyli w jednym wielkim kraju, który będzie
się nazywał
Europa. Guzik prawda. Jednak barier, które nas dzielą jest dużo.
Adam
Szewczuk: - I dlatego trzeba się
dzielić wiedzą
i doświadczeniami. Taka zresztą
jest idea naszego forum w wydaniu międzynarodowym.
Zupełnie
nieźle rozwijają
się kontakty
zachodniopomorskich naukowców z ośrodkami
naukowymi w Niemczech.
Władysław
Husejko: - Pierwsze Centrum Innowacji i Przedsiębiorczości
w Koszalinie powstało w 1993 r. na
bazie współpracy z centrum
innowacyjności w Neubrandenburgu.
Dziś wspólne polsko- niemieckie
projekty dotyczą wysokich
technologii, jak chociażby projekt
BalticNet–Plasma Tec, który jest
siecią powiązań
w zakresie technologii plazmowych. Do projektu włączone
są ośrodki naukowe z Greifswaldu,
Koszalina i Szczecina. Niedawno brałem
też udział
w spotkaniu w Greifswaldzie, gdzie rozpoczęty został projekt w
zakresie telemedycyny. Projekt dotyczy współpracy
naukowców i szpitali z Meklemburgii i Pomorza Zachodniego. Rolą
samorządów, jest właśnie stwarzanie warunków, dzięki
którym, jak najwięcej środowisk
może ze sobą współpracować.
A
jak rozwijają się
kontakty gospodarcze z niemieckimi landami? Mamy na myśli
kojarzenie firm i ściąganie
inwestorów.
Piotr
Krzystek: - Aktualnym problemem na pograniczu jest brak
odpowiednio wykształconej kadry,
zwłaszcza w Niemczech, gdzie
mnóstwo młodych, kreatywnych osób
wyjechało do landów zachodnich.
Było to też główną
przyczyną fiaska naszej współpracy
z Pasewalkiem, kiedy próbowaliśmy
stworzyć wspólną
strefę gospodarczą.
Potencjalni inwestorzy nie widzieli możliwości
pozyskania na tym terenie odpowiedniej liczby dobrze przygotowanych
pracowników. Barierą w rozwoju
kontaktów biznesowych stała się ochrona niemieckiego rynku pracy,
a więc brak zgody na swobodne
zatrudnienie pracowników z Polski do 2011 r. Sami Niemcy żałują
dziś tych zapisów, bo ograniczając
dostęp do swojego rynku pracy,
uniemożliwili w ten sposób
rozpoczęcie wielu inwestycji.
Istotnym
tematem na naszym pograniczu jest brak kapitału.
Odczuwamy to bardzo mocno. Po stronie niemieckiej kapitał
ten nie jest nawet w Berlinie, ale jeszcze dalej na zachód, w
najbogatszych landach. I to jest kolejny mankament. Wschodnie landy,
podobnie jak i nasz region wymagają
specjalnych programów rządowych.
Potwierdzają to badania wykonane
przez Ministerstwo Gospodarki, z których wynika, że
Zachodniopomorskie w ostatnich latach rozwijało
się poniżej
średniej krajowej.
A
tak nawiasem mówiąc, w obszarze
przygranicza, zdecydowanie więcej
firm polskich inwestuje po stronie niemieckiej niż
niemieckich po polskiej. I to też
jest swoisty fenomen, gdyż wielu
obawiało się,
że po otwarciu granic nastąpi
wielka ekspansja niemiecka na wschód.
Władysław
Husejko: - Podczas niedawnego spotkania w Poczdamie
rozmawiałem z premierem
Meklemburgii Erwinem Selleringiem o naszych wspólnych problemach.
Jeśli połączylibyśmy
siły, moglibyśmy
stworzyć wspólny program, który
mógłby otrzymać
wsparcie z Unii Europejskiej. W ten sposób mogą
pojawić się
ciekawe projekty w zakresie edukacji i nauki, która jest dzisiaj
podstawą rozwoju gospodarki.
Proszę
zauważyć,
dlaczego Bridgestone wybrał
nasze województwo i Stargard Szczeciński?
Obok dostępności
komunikacyjnej, wysokich kwalifikacji absolwentów naszych
uczelni oraz dobrej jakości siły
roboczej, zadecydowało funkcjonowanie w
sąsiednim Szczecinie szkoły międzynarodowej NATO.
A
jak rozwija się współpraca w ramach Euroregionu Pomerania,
projektu, który liczy już 15 lat?
Piotr
Krzystek: - Zmienia się sposób
prowadzenia współpracy
transgraniczej. Piętnaście
lat temu zaczynaliśmy uczyć
się współdziałania.
To był okres poszukiwania metod
współpracy i nauki korzystania ze
środków unijnych. Dziś
musimy przejść na wyższy
stopień integracji. W Europie już
funkcjonują ugrupowania
współpracy terytorialnej tzw.
EUWT, posiadające osobowość
prawną, które organizują
współpracę
transgraniczną. Nad takim
rozwiązaniem pracujemy już w Euroregionie Pomerania. Chcemy bowiem,
realizować projekty bardziej
wyrafinowane, przynoszące obu
stronom więcej
korzyści także
finansowych.
Władysław
Husejko: - Obszarem, który może
być traktowany jako Europejskie
Ugrupowanie Współpracy
Terytorialnej, może być
projekt Partnerstwa Odry, gdzie mamy cztery województwa po stronie
polskiej i trzy niemieckie kraje związkowe
oraz Berlin.
Ale
ze wschodnim sąsiadem tak dobrze nie jest. Kontakty z Ukraińcami
ograniczają
się jedynie do
wzajemnych wizyt władz
samorządowych.
Piotr
Krzystek: - Współpracę
utrudnia odległość,
jaka dzieli Szczecin od Ukrainy. W odróżnieniu
od pogranicza polsko-niemieckiego, na realizację
projektów z Ukraińcami nie mamy
specjalnych środków unijnych.
Niemniej jednak Szczecin od pewnego czasu jest aktywny w szkoleniu
samorządowców z Ukrainy w naszym
Urzędzie Miasta. Ważne
jest dla nas to, by wciągać
Ukrainę do gry europejskiej.
Ale
dlaczego nasze firmy nie inwestują
na Ukrainie? I drugie pytanie: Czy nie uważacie panowie, że na
poziomie państwowym
popełniliśmy
błąd, mocno
stawiając na Ukrainę,
a tam dziś odżywają
resentymenty nacjonalistyczne?
Piotr
Krzystek: - Nie mamy innego wyjścia,
bo jeśli Ukraina, która ma
aspiracje europejskie, zostanie pozbawiona pomocy ze strony polskiej,
swojego największego zachodniego
sąsiada, to pozostanie w sferze
wpływów rosyjskich. W naszym
interesie jest, by Ukraina jak najwięcej
pomysłów na funkcjonowanie swoich
instytucji czerpała z Europy
Zachodniej.
Prowadzenie
interesów na Ukrainie nie jest łatwe,
gdyż gospodarka miesza się
tam jeszcze bardzo z polityką.
Polscy biznesmeni obawiają się
ryzyka i dlatego bardzo ostrożnie
wchodzą na rynki wschodnie.
Ukraińcy mają
inny system funkcjonowania w biznesie, który dla nas nie do końca
jest zrozumiały.
Powiedzmy
wprost. Sporą
rolę odgrywają
tam powiązania
korupcyjne...
Piotr
Krzystek: - No na przykład. W
mojej ocenie korupcja jest tam dużo
większa niż
u nas. I to na pewno stanowi barierę.
Oczywiście są
firmy polskie, które podejmują ryzyko
i osiągają
na tym rynku sukcesy. Większość
przedsiębiorców unika jednak
inwestowania na Ukrainie.
Krzysztof
Lis: - W sprawie partnerstwa ukraińskiego
mamy dwa grzechy zaniechania. Na terenie województwa
zachodniopomorskiego żyje duża
grupa mniejszości ukraińskiej.
W powiecie szczecineckim leży Biały
Bór, gdzie społeczność
ukraińska jest bardzo mocno
zaangażowana w funkcjonowanie
samorządów i działania
lokalne. Czy my jednak wykorzystujemy tę
społeczność
jako ambasadorów przenoszących
dobre praktyki na teren Ukrainy?
Kolejną
sprawą jest to, że
w programach europejskich za mało
jest środków, które pozwalają
na szkolenia samorządowców
wschodniej Ukrainy w zakresie funkcjonowania demokracji lokalnej.
Uważam to za duży
grzech zaniechania ze strony naszych europosłów,
gdyż Unia Europejska powinna
przeznaczyć duże
środki finansowe na tego rodzaju
szkolenia, wzorem edukacji, którą
w latach 90. XX wieku fundowały
Polsce kraje Europy Zachodniej. W nowym okresie budżetowania
UE w latach 2014-2020 zaległości
te należy nadrobić.
Wróćmy
do zbliżającego się Forum. Czego oczekujemy od jego
przebiegu?
Adam
Szewczuk: - Liczę na to, że szóste Forum Samorządowe
wprowadzi nową jakość
w prowadzeniu dyskusji i wymianę poglądów
między samorządowcami
trzech państw. Obok dotychczasowych
tematów konferencji, pojawią się
nowe obszary: rola samorządu w
realizacji partnerstwa wschodniego, rola mediów lokalnych jako
kreatora opinii na temat funkcjonowania samorządów,
czy też doświadczenia
samorządów ze współpracy
z organizacjami pozarządowymi.
Spodziewam się, że
najbardziej burzliwa dyskusja będzie
dotyczyć finansowania rozwoju
lokalnego i regionalnego w Polsce, Niemczech i na Ukrainie. Będzie
to okazja do interesujących porównań, które mogą zaowocować
nowymi projektami i rozwiązaniami w poszczególnych samorządach.
Dziękujemy
za rozmowę.
|