strona główna

 

  Szanowni Czytelnicy!

W ostatnim tegorocznym wydaniu „Świata Biznesu” sporo miejsca poświęcamy Szczecińskiemu Obszarowi Metropolitalnego. Uważamy bowiem, tak jak i szefowie samorządu wojewódzkiego i lokalnego, że we wspólnocie siła. Od mocnej metropolii zależeć będzie potencjał i moc całego regionu. Mówią o tym na naszych łamach przedstawiciele samorządów, którzy wzięli udział w redakcyjnej dyskusji o dniu dzisiejszym i najbliższej przyszłości SOM.

AKTUALNE WYDANIE
PARTNERZY
PATRONATY
PREZENTACJE
Świat Biznesu nr 1-2/2010

  HOME    Świat Biznesu nr 1-2/2010    

Dyskusja redakcyjna: Uczelnie na kroplówce

Tym razem dyskutowaliśmy na temat kondycji naszych uczelni. O tym, czy wiedza może być biznesem, rozmawiali: prof. dr hab. Włodzimierz Kiernożycki, rektor Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, dr hab. Wojciech Olejniczak, prof. ZUT, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie oraz prof. dr hab. Waldemar Tarczyński, rektor Uniwersytetu Szczecińskiego. Redakcję reprezentowali Włodzimierz Abkowicz i Magdalena Szczepkowska.

- Aktualnie, w 2010 roku, kształci się w Polsce 1,9 mln studentów. Prognozy OECD przewidują, że w 2025 roku liczba ich wyniesie od 1,2 do 1,4 mln. Sytuacja ta grozi upadkiem wielu uczelni, przede wszystkim szkół niepublicznych, w których studiuje dziś 700 tys. studentów. Jak reagują uczelnie na niż demograficzny?

kiernozycki2.jpgWłodzimierz Kiernożycki: - Uczelnie tak naprawdę same wiele zrobić nie mogą. Liczę, że w szkolnictwie wyższym nastąpią w najbliższym czasie pewne zmiany strukturalne. Pojawiły się dokumenty, które określają kierunki tych zmian. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego opracowało założenia nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym oraz ustawy stopniach i tytułach naukowych. Z drugiej strony zaś światło dzienne ujrzała strategia zmian w szkolnictwie wyższym opracowana przez środowisko akademickie pod kierunkiem prof. Jerzego Woźnickiego. Przewodniczącego Fundacji Rektorów Polskich.

Uczelnie stoją nie tylko przed problemem niżu demograficznego. Od 1990 r., mimo że gospodarka przeżyła rewolucyjne przeobrażenie, w szkolnictwie wyższym niewiele się zmieniło. Dlatego uczelnie będą działać tak, jak będą stymulowane przez tych, którzy dają środki na ich funkcjonowanie. Ważny jest też wpływ otoczenia społecznego i politycznego.

tarczynski2.jpgWaldemar Tarczyński: - Rok temu na posiedzeniu Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich zwróciłem uwagę pani minister Barbarze Kudryckiej, że przyjęcie strategii powinno wyprzedzać zmiany w ustawach i przepisach wykonawczych. Pani minister odebrała to jako atak na siebie. Ale to tak na marginesie. Kluczową sprawą jest reforma systemu finansowania szkolnictwa wyższego. Moim zdaniem, dotychczasowa struktura finansowania jest niewłaściwa. Nie trzeba tworzyć okrętów flagowych, takich uczelni, gdzie wydatki w ostatnich latach przekraczają miliard złotych. Tymczasem małe i średnie uczelnie są niedoinwestowane.

Drugą kluczową sprawą jest rozwiązanie sprawy wieloetatowości. Jeśli szkoły wyższe mają prowadzić badania naukowe na wysokim poziomie, wymagające kilkuletniego zaangażowania, naukowcy muszą mieć na to czas. Przy wieloetatowości tego czasu nie ma i to odbija się negatywnie na badaniach naukowych.

Jeśli mówimy o niżu demograficznym, to na US na przestrzeni ostatnich liczba studentów zmniejszyła się o 8 tys. studentów. Dziś kształcimy 30 tys. osób. Mniej studentów wybiera płatne formy nauki – studia zaoczne i wieczorowe, bo pojawiły się miejsca na nieodpłatnych studiach dziennych. W ten sposób uczelnia traci kolejne źródło finansowania. Jakoś jednak sobie z tym niżem radzimy. Jest to okazja, by zadbać o jakość kształcenia, unowocześnić struktury pracownicze i wyjść na świat. Prowadzimy coraz więcej kierunków w języku angielskim i dzięki temu pozyskujemy studentów zagranicznych. Myślę, że nie będzie już drastycznego spadku liczby studentów w najbliższych latach, bo spadek ten już nastąpił.

olejniczak3.jpgWojciech Olejniczak: - Czeka nas jeszcze jeden niż. W Polsce mamy około 7 tys. czynnych profesorów, z tego w najbliższym czasie może zejść z tego świata około 2 tys.

Nie wiem, czy państwo wiecie, ale istnieje taki kraj na świecie, w którym nie ma ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego, ale są za to laureaci nagród Nobla. Ten kraj liczy aktualnie 7 mln mieszkańców i żyją tam jeszcze profesorowie, którzy przyjechali z Polski, w tym były szczecinianin prof. Pohorille. Tym krajem jest Izrael. U nas natomiast jest specjalne ministerstwo, liczne rady i ciała naukowe. Ich istnienie nie doprowadziło do tego, że dziś w pierwszej 500 najlepszych uczelni na świecie, w rankingu szanghajskim, są tylko... dwa uniwersytety z Polski. Uważam, że problem tkwi nie tylko w finansowaniu uczelni. Gdybyśmy zlikwidowalibyśmy wspomniane ciała, jakość uczelni byłaby wyższa.

Nowa strategia środowiskowa nie budzi mojego zaufania, chociażby ze względu na to, że na czele tego zespołu stoi prof. Woźnicki, który opracowywał poprzednią ustawę o szkolnictwie wyższym. Ustawa ta założyła pętlę na uczelnie i utrwaliła patologiczny stan w szkolnictwie wyższym.

Wydaje mi się, że sprawy szkolnictwa wyższego są zbyt poważne, żeby je zostawiać wyłącznie profesorom i rektorom. Powiem trawestując Napoleona: wojny nie można zostawić samym generałom.

Uważam problem wieloetatowości za sztuczny. Bo ja chcę być dumny z wyższej szkoły zawodowej jaką jesteśmy. Uważam, że wyższym szkołom zawodowym nie są potrzebni profesorowie belwederscy, tylko ludzie z doktoratami i praktyką zawodową.

Porozmawiajmy więc o zróżnicowaniu misji uczelni.

Włodzimierz Kiernożycki: - Jest to bardzo ważna sprawa. W Polsce niezależnie od tego, czy mamy szkołę zawodową, czy też szkoła o charakterze uniwersyteckim, każda z nich wpisuje sobie do misji prowadzenie badań naukowych i kształcenie studentów. Trzeba to zmienić. Powinny istnieć uczelnie zawodowe z misją kształcenia studentów i uniwersytety, które dodatkowo będą miały wpisane prowadzenie badań.

Dlaczego w rankingu szanghajskim znajdują się tylko dwie polskie uczelnie - Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski? Miejsce na liście rankingowej zależy przede wszystkim od liczby noblistów, osiągnięć w badaniach i wysoko cenionych publikacji. Tymczasem w Polsce przez wiele lat ścigaliśmy się o jak największą liczbę studentów. Im więcej studentów, tym lepiej dla uczelni.

Dziś mamy już względnie dobrą bazę laboratoryjną. Jesteśmy beneficjentem wielu środków z UE. Bardzo dużo środków przekazało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Trzeba tylko stworzyć lepsze warunki finansowania, by zachęcić uczelnie do badań. Innego wyjścia nie ma.

Waldemar Tarczyński: - Zgadzam się z tym poglądem. W Polsce wszystko chcemy wrzucić do jednego worka i naukę i dydaktykę. Jeśli zdejmie się z nas ciężar kształcenia studentów ie zmniejszając pieniędzy, to pójdą one na badania naukowe. Gwarantuję wtedy, że nasz sukces na arenie światowej będzie większy. Nigdy nie wygramy z Uniwersytetem w Harvardzie, bo tam na badania trafiają także duże pieniądze z gospodarki. A u nas pieniądze z gospodarki stanowią ułamek w budżetach uczelni, o ile w ogóle do nas trafiają.

Wojciech Olejniczak: - Profesorowie powinni być oceniani na podstawie liczby pieniędzy, jakie przyniosą do uczelni. Powinni mieć kilkuletnie kontrakty terminowe. Zasada ma być taka: przynosisz dużo pieniędzy, jesteś wartościowy dla uniwersytetu. Nie masz grantów - paszoł won!

W Polsce mamy tylko 0,5 proc. studentów zagranicznych, dla porównania w Czechach jest ich 6,3 proc. A przecież pół miliona Chińczyków studiuje poza granicami swojego kraju. Dlaczego nie przyjeżdżają do nas?
Wojciech Olejniczak:
- W Polsce istnieje zarządzenie minister pracy Jolanty Fedak, które stawia przed studentami zagranicznymi barierę finansową. Student spoza Unii Europejskiej musi się wykazać dużą kwotą pieniędzy, które zagwarantują mu roczne utrzymanie w Polsce. Kwoty są tak duże, jakby studenci mieli studiować na Harvardzie czy w Oxfordzie.

Waldemar Tarczyński: - Problemem jest także to, że studenci z Chin w 80 proc. nie mówią po angielsku. Jadą na studia zagraniczne, żeby się go nauczyć. A to byłyby dla nas dodatkowe koszty, na które nie dostaniemy pieniędzy z ministerstwa. I to jest kolejna bariera.

Jak wygląda transfer wiedzy do przemysłu?

Włodzimierz Kiernożycki: - Pamiętam, że kiedy pracowałem jeszcze adiunkt na Wydziale Budownictwa i Architektury, współpraca polskich firm z uczelniami była duża. Pamiętam, że współpracowaliśmy z Pomorskim Przedsiębiorstwem Budowy Elektrowni i Przemysłu, które budowało elektrownie w Niemczech. Firma ta była autentycznie zainteresowana nowymi technologiami. Po przemianach w latach 90. polska gospodarka otworzyła szeroko swoje drzwi dla firm zagranicznych. A one weszły do nas z własnym zapleczem naukowo-badawczym. W ten sposób straciliśmy wiele zleceń. Na szczęście teraz zaczyna się to zmieniać. Obserwujemy większe zainteresowanie polskich firm innowacjami. Regionalne Centrum Innowacji i Transferu Technologii ZUT opracowuje opinie nt. nowych rozwiązań technologicznych. To stanowi podstawę o ubieganie się o środki unijne. Otoczenie zewnętrzne sprawia, że przedsiębiorcy zaczynają się interesować transferem wiedzy. Bo jest to dla nich szansa zdobycia grantów unijnych.

Waldemar Tarczyński: - Apetyt ze strony przemysłu faktycznie rośnie, ale brakuje pieniędzy na finansowanie na tych badań. Na dużą skalę nie ma ich ani w szkołach wyższych, ani w przedsiębiorstwach. Nowe możliwości pozyskiwania pieniędzy z UE dają nadzieję, że ten apetyt będzie w końcu konsumowany.

A jak wygląda współpraca z samorządami lokalnymi? Czy zlecają uczelnią opinie i ekspertyzy?

Waldemar Tarczyński: - Od dwóch współpraca z marszałkiem i prezydentem Szczecina poprawia się. Przy naszym udziale powstają strategie rozwoju i inne dokumenty. Na tym nie zarabia się dużych pieniędzy, a odpowiedzialność jest duża. Tak było z przygotowaną przez nas oceną skutków kryzysu dla Pomorza Zachodniego. Wynagrodzenie członków zespołu za kilka miesięcy pracy nie przekroczyło miesięcznych poborów. Mam jednak nadzieję, że władze będą coraz częściej korzystać z naszych opracowań w bieżącym zarządzaniu miastem i regionem.

Przyszłość uczelni to także kształcenie ustawiczne, tym bardziej, że będzie nam przybywać w społeczeństwie ludzi starszych.

Włodzimierz Kiernożycki: - Przez lata przyzwyczailiśmy się do tego, że od opuszczenia szkoły do emerytury wykonujemy jeden zawód. Zmieniają się jednak czasy i ludzie niezależnie od wieku podejmują nowe wyzwania. Otoczenie w kraju rynkowym wymusza ideę kształcenia przez całe życie. Mamy taką ofertę i co ciekawe mamy pełne obłożenie studiów podyplomowych.

Waldemar Tarczyński: - Na US prowadzimy ponad 100 rodzajów studiów podyplomowych. Wśród osób podejmujących takie studia jest coraz więcej ludzi z dużym stażem pracy.

Wojciech Olejniczak: - W Polsce kształcenie dorosłych cały czas jest jednak trudne. Bo taki stoczniowiec pomimo tego, że stocznia już upadła, to i tak całe życie chce być stoczniowcem.

Rynek szkół publicznych i niepublicznych jest w Zachodniopomorskiem jest spory. Czy nie sądzicie panowie, że szansą dla wielu z nich jest konsolidacja?

Włodzimierz Kiernożycki: - Na początku lat 90. mieliśmy najgorszy stopień skolaryzacji w Europie i najmniej ludzi z wyższym wykształceniem w stosunku do całej populacji. Teraz dostęp do uczelni jest dla wszystkich otwarty. W sytuacji niżu demograficznego i ograniczonych wydatków państwa na szkolnictwo wyższe, zwłaszcza na dydaktykę liczyć się będzie poprawa jakości kształcenia. Uczelnie będą same kształtować programy nauczania. Podstawową sprawą stanie się zwiększenie oferty edukacyjnej szkół i zwiększenie potencjału naukowo-dydaktycznego. Tę lepszą jakość można uzyskać poprzez mądrą konsolidację w obszarze szkolnictwa wyższego. Dodam, że dziś Polska jest krajem o największej liczbie szkół wyższych w Europie.

Waldemar Tarczyński: - Ta liczba jest faktycznie oszałamiająca. Rynek szkół niepublicznych jest popsuty przez nieuczciwie działające szkoły niepubliczne - „uczelnie krzaki”, które chcą jedynie nieuczciwie zarabiać pieniądze, bez kadry i infrastrukturę. Psują one opinię dobrym uczelnią niepublicznym.

Jako US będziemy zajmować się sobą, czyli kształcić na jak najwyższym poziomie i prowadzić badania naukowe oraz pozyskiwać środki zewnętrzne na inwestycje i badanie.

Wojciech Olejniczak: - A może rozwiązaniem jest prywatyzacja uczelni państwowych? Bo co tu dużo mówić, uczelnie publiczne są na kroplówce – za mało, żeby żyć, a za dużo żeby umrzeć.

Włodzimierz Kiernożycki: - Nasze społeczeństwo jest jednak zbyt biedne, by dostęp do nauki był wyłącznie płatny.

- Dziękujemy za rozmowę.

Fot. Michał Abkowicz

drgrupowe.jpg 





Wydawca
ABKOWICZ PRESS

ul.Cukrowa 45-5,
71-004 Szczecin,

Adres redakcji
Świat Biznesu
Pl. Hołdu Pruskiego 8
70-550 Szczecin
tel.091/4429275, fax 091/8854803


Redaktor naczelny
Włodzimierz Abkowicz
tel. 091/4429275
redakcja@swiatbiznesu.com

Zespół redakcyjny
Michał Abkowicz
Aneta Dolega
Katarzyna Stróżyk
Magdalena Szczepkowska
Mirosław Winconek

Stali felietoniści
Stanisław Flejterski
Wojciech Olejniczak
Aneta Zelek

Reklamy i ogłoszenia
tel. 0 601 335 804
reklama@swiatbiznesu.com

Druk
Rex-Druk
ul.Dębogórska 34
71-717 Szczecin
tel. 091/4281111

Redakcja nie zwraca materiałów
niezamówionych oraz zastrzega sobie
prawo opracowania redakcyjnego
tekstów przyjętych do druku.

Redakcja nie odpowiada za
merytoryczna treść reklam, ogłoszeń
i tekstów sponsorowanych.

Świat Biznesu w Internecie: www.swiatbiznesu.com
| Strona Główna |  Kontakt | 
 
CMS System, Powered by

Liczba odwiedzin: 324232