|
Szczecińskie „Bambino"
- To jest książka polityczna, może nie opowiada wprost o zmaganiach z władzą, ale pokazuje jak doświadcza historii zwykły człowiek - mówiła o swojej najnowszej książce prof. Inga Iwasiów. „Bambino" było przedmiotem dyskusji, zorganizowanej pod koniec stycznia, w Wyższej Szkole Humanistycznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Szczecinie. Zebrani próbowali zastanawiać się nad „szczecińskością" książki Iwasiów. Czy gdyby akcja powieści rozgrywała się w innym mieście, zyskałaby taki sam mocny oddźwięk u czytelników? Zdania, co do tego były podzielone, podobnie zresztą, jak przy kwestii właściwego oddania realiów wczesnoPRL-owskiego Szczecina. - Dlaczego bohaterowie nie chodzą na mecze piłkarskie Pogoni czy Arkonii? - pytano autorkę. Iwasiów broniła się tłumacząc, że „Bambino" to literacka fikcja: - Przecież opisywani w tej książce ludzie nie mogą chodzić wszędzie! Nie napisałam przecież epopei szczecińskiej, tylko rodzaj fantazji na temat osób, które kiedyś znałam. „Bambino", to powieść psychologiczno-obyczajowa, rozgrywająca się w Szczecinie od czasów powojennych do 1981 roku. Tytuł pochodzi od nazwy baru mlecznego, mieszczącego się przy pl. Kościuszki (obecnie znajduje się tam wypożyczalnia filmów), w którym spotykają się mieszkańcy miasta: spolszczona Niemka, Żyd, repatriantka. Wszyscy układają sobie życie na nowo, w oderwaniu od własnych korzeni i nawyków, wyniesionych z dzieciństwa. Spotkanie w Wyższej Szkole Humanistycznej, zatytułowane przewrotnie „Męski punkt widzenia", poprowadził Andrzej Skrendo. W zadawaniu pytań Indze Iwasiów, sekundowali mu Wojciech Łopuch, Robert Cieślak i Alan Sasinowski. (kas) Fot.Sylwia Abkowicz
|