|
Tydzień w gościnnej Litwie: Jak radzą sobie w kryzysie?
(Korespondencja własna z Litwy) Jeszcze do niedawna Litwa zaliczana była do Tygrysów Europy. Wysoki wzrost gospodarczy pozostał jednak tylko we wspomnieniach. Dziś 3-milionowy kraj nad Niemnem boryka się z kryzysem. Od stycznia do lipca wileński międzynarodowy port lotniczy obsłużył 730 tys. pasażerów, o 39 proc. mniej niż przed rokiem. Stało się tak na wskutek upadłości państwowych linii FlyLAL. Ministerstwo Finansów Litwy prognozuje, że PKB spadnie do końca roku o ponad 18 proc. O tym, jak radzą sobie z kryzysem nasi wschodni sąsiedzi dowiedzieliśmy się w trakcie kilkudniowej podróży na zaproszenie litewskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i konsula honorowego Litwy w Szczecinie Wiesława Wierzchosia. Bezrobotne latarnie -Nasz PKB rósł 9-10 proc. rocznie, sprzyjały temu tanie kredyty przeznaczane na konsumpcję - wyjaśnia Daumantas Lapinskas, doradca litewskiego ministra gospodarki. - Dziś sytuacja diametralne się zmieniła. Główne przyczyny tego stanu to światowy kryzys i spadek dochodów z eksportu. Przy tak dużym obniżeniu PKB, spadek zużycia energii nie przekroczył 10 proc. Lapinskas przypuszcza, że różnica jest wynikiem wzrostu szarej strefy, która przecież także korzysta z energii. - To pokazuje, że prawdziwy spadek PKB jest niższy - podkreśla Lapinskas. Kryzys do tego stopnia dotknął dziś spółki transportowe, że jak mówi Lapinskas, część z nich, tych, które brały samochody w leasing, musiały auta zwracać. - Były też przypadki celowego podpalania i rozbijania samochodów w celu uzyskania odszkodowania od firm ubezpieczeniowych - dodaje doradca ministra gospodarki. Jednym ze sposobów przetrwania trudnych czasów jest zaciskanie pasa. Firmy ograniczają znacznie wydatki na promocję i reklamę. Wzdłuż dróg i autostrad straszą puste billboardy. W stołecznym Wilnie rada miejska planuje wysłać na bezrobocie co drugą lampę uliczną. Latarnie będą świeciły oszczędniej. Pozwoli to zredukować wysokie zadłużenie miasta w stosunku do elektrowni. W nadbałtyckiej Kłajpedzie samorząd miejski obniżył pensje Rimantasa Taraskevicusa, mera miasta o 15 proc. Pozostali urzędnicy dostali po kieszeniach od 5 do 10 proc. z dotychczasowych pensji. - W mieście znacznie spadły wpływy z podatków od firm. Dwa miesiące temu zmniejszyliśmy budżet miasta. Przygotowaliśmy plan oszczędzania.- mówi mer Kłajpedy. W Wilnie planuje się wysłać na bezrobocie co drugą lampę uliczną
W ostatnich miesiącach spadły obroty w kłajpedzkim porcie. Arturas Drungilas, dyrektor ds. marketingu w porcie, uspokaja: -Od stycznia do września obroty portu spadły o 13 proc. Ale spadek co miesiąc jest coraz mniejszy. Na końcu roku przeładujemy 27 mln ton, czyli o 3 mln ton mniej niż przed rokiem. A więc mimo skutków kryzysu jest czego pozazdrościć Kłajpedzie, która przeładowuje prawie dwukrotnie więcej towarów niż port w Szczecinie. Rząd litewski przygotował plan antykryzysowy. - Stosujemy środki zachęcające banki do udzielania firmom kredytów. Sprzyjamy działaniom na rzecz modernizacji urządzeń energetycznych, co pozwala oszczędzać energię. Ocieplane są także budynki publiczne oraz domy mieszkalne. Staramy się wykorzystać w tym celu pieniądze z Unii Europejskiej oraz kredyty z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju - wyjaśnia Lapinskas. Według najnowszej prognozy Ministerstwa Finansów Litwy, spadek PKB w 2010 wyniesie 4,3 proc. Lapinskas jest większym optymistą, uważa, że spadku może nie być, gdyż stabilizuje się eksport do krajów Unii Europejskiej. Sobieski na odsiecz Wilna Polska po wykupieniu przez Orlen kolejnych 10 proc. udziałów rafinerii w Możejkach, jest aktualnie na drugim po Szwecji (5 mld litów) inwestorem zagranicznym na Litwie. Łączna wartość polskich inwestycji od czasu odzyskania przez Litwę niepodległości wyniosła już 3,67 mld litów (1 lit = 1,25 zł). Dodajmy, że Orlen jest największą pod względem sprzedaży firmą na Litwie. Na drugim miejscu plasuje się grupa Vilniaus Prekyba, która składa się z sieci farmaceutycznej Euro-Apteka (znanej również w Polsce) oraz centrów handlowo-gastronomicznych Maxima i Akropolis. Na trzecim miejscu znalazł się koncern chemiczny Achema z Jonawy, produkujący m.in. nawozy sztuczne oraz zajmujący się logistyką. Na czele koncernu stoi znany polityk i biznesmen, były premier Litwy Bronislovas Lubys, posiadający 51 proc. akcji. Litwa z kolei zainwestowała w Polsce do końca 2008 roku ok. 450 mln litów. Pod względem wielkości zainwestowanych litów jesteśmy dla Litwy czwartym krajem po Łotwie, Rosji i Holandii. Warto dodać, że wspomniana już Achema zamierza kupić polskie fabryki nawozów azotowych w Tarnowie i Kędzierzynie. Litewską firmą, która najlepiej radzi sobie na polskim rynku, jest grupa farmaceutyczna Sanitas z Kowna. - Pracujemy na 11 rynkach zagranicznych - tłumaczy Nerijus Drobavicius, dyrektor finansowy Sanitasa. - Jesteśmy właścicielem m.in. jeleniogórskiej Jelfy. Naszą najnowszą inwestycja w Polsce był zakup firmy Homeofarm w Gdańsku, producenta maści dermatologicznych. Największym rynkiem zbytu jest dla nas Polska, a w dalszej kolejności Rosja i Czechy. Grupa zatrudnia 2 tys. pracowników. W litewskim wydaniu Pulsu Biznesu (Verslo zinios) czytamy o tym, że zysk grupy Sanitasu w I półroczu 2009 r. był 8 razy mniejszy niż przed rokiem. Drobavicius broni się przed tak surową oceną. - Mieliśmy problemy z płatnościami z Rosji. Zareagowaliśmy ostro i wstrzymaliśmy sprzedaż do Rosji naszych farmaceutyków do czasu spłaty długów. Wyegzekwowaliśmy długi w wysokości 9 mln litów (10 mln zł). Dziś mogę się pochwalić, że jesteśmy jedną z nielicznych spółek, która na rynku rosyjskim nie ma ani jednego dłużnika - cieszy się dyrektor. Drugą przyczyną gorszej kondycji był rynek polski. - Dystrybutorzy leków w Polsce przestali zamawiać u nas nowe leki i zaczęli sprzedawać swoje zapasy - wyjaśnia Drobavicius. - Na szczęście mamy teraz stabilne przychody bez złych długów. Dzięki kryzysowi możemy pracować efektywniej z mniejszym kapitałem obrotowym. Nie mamy teraz zysku papierowego, lecz realne pieniądze. Mimo kryzysu zupełnie dobrze ma się za to litewski przemysł spirytusowy. - Choć produkcja nieznacznie spadła,, nasz tegoroczny zysk wzrósł - wyjaśnia Juozas Daunys, dyrektor ds. marketingu Vilniaus Degtine, fabryki wódek należącej do francuskiej grupy Belvedere, podobnie jak polskie fabryki w Krakowie i Łańcucie. Sztandarowym produktem grupy zarówno w Polsce jak i na Litwie jest wódka Sobieski produkowana w kilku smakach. - Sobieski jest szóstą wódką pod względem sprzedaży na świecie - mówi z dumą Daunys. - Twarzą marki jest aktor amerykański Bruce Willis. Sobieski zdobywa świat z pomocą Bruce’a Willisa. Na zdjęciu Juozas Daunys, dyrektor Vilniaus Degtine
Na rynku litewskim dużym powodzeniem cieszy się nowa wódka Bajoru (Szlachecka) Podczas destylacji tej wódki stosowane są związki platyny. Równie wysokim uznaniem cieszy się jej wersja lecznicza - z dodatkiem miodu i kwiatu lipy! Inwestowanie w zdrowie W czasie pobytu w Wilnie odwiedziliśmy Litewską Agencję Rozwoju, odpowiednik polskiej Agencji Rozwoju Przemysłu. - Jesteśmy pomostem pomiędzy inwestorami zachodnimi a Litwą. Pracujemy z inwestorami od A do Z - mówi Laura Guobuzaite, dyrektor generalna Litewskiej Agencji Rozwoju. Guobuzaite opowiada, że mimo kryzysu inwestorzy zagraniczni trafiają na Litwę. Niedawno przy wsparciu rządu litewskiego powstało w Wilnie Centrum Obliczeniowe brytyjskiego Barclays Bank. W trudnych czasach wykorzystywane są też pieniądze unijne zwłaszcza na inwestycje w zakresie wysokich technologii. Takim przykładem jest Viltechmeda z Wilna, która wspólnie ze firmą amerykańską Moog, przy wsparciu funduszy unijnych i dzięki pieniądzom rządu litewskiego, buduje nową fabrykę nowoczesnych przyrządów medycznych, w oparciu o litewską technologię. Laura Guobuzaite: - Jesteśmy pomostem pomiędzy inwestorami zachodnimi a Litwą.
Podobnie, nie bacząc na kryzys, inwestuje się w Druskiennikach. - Z roku na rok rośnie standard naszych sanatoriów i ośrodków SPA - mówi Kristina Miskiniene, zastępca mera Druskiennik o polskich korzeniach. - Ponad połowę turystów spośród 200 tys. osób stanowią goście z zagranicy. Co dziesiąty turysta jest Polakiem Stworzyliśmy dla was portal internetowy w języku polskim: info.druskininkai.lt. W 2009 roku aż o 70 proc. zwiększyła się liczba gości z Europy Zachodniej. Miasto zdobyło transgraniczny grant (2 mln euro) na odnowienie parku zdrojowego. Rozpoczęła się też budowa stoku narciarskiego pod dachem. Za dwa lata będzie można w Druskiennikach jeździć na nartach przez cały rok. W inwestycję zaangażowany jest litewski kapitał prywatny, wsparty unijnymi środkami. Kolejną inwestycją jest budowa 18 dołkowego pola golfowego w Jovaisiai w starostwie Leipalingis, 12 kilometrów od Druskiennikami. W mieście modernizowany jest także byłe rządowe sanatorium. W obiekt Grand SPA Lietuva zainwestował koncern Achema. Znajdą się tu nowoczesne urządzenia diagnostyczne i lecznicze wraz z barokamerą, czyli leczniczą komorą niskich ciśnień. Dwudziestotysięczna gmina opracowała również projekt techniczny lotniska. Teraz szukają inwestora, który uruchomi port lotniczy. Wszytko po to, by wzrosła jeszcze liczba gości zza granicy. - Polsko-litewska historia powinna nas łączyć a nie dzielić - mówi Kristina Miskiniene. - Dlatego zapraszam do nas nie tylko polskich inwestorów, ale przede wszystkim polskich turystów, którzy mogą połączyć wypoczynek z profilaktyką zdrowotną, szczególnie teraz w okresie jesienno-zimowym, kiedy sanatoria i ośrodki SPA obniżyły ceny o 40 proc. - zachęca. Włodzimierz Abkowicz i Magdalena Szczepkowska Fot. Magdalena Szczepkowska
|