|
W dwa ognie: Hormony szczęścia
„Świat Biznesu” rozmawia z Edwardem Osiną, prezesem Przedsiębiorstwa Budowlanego „Calbud”, kanclerzem loży Business Centre Club w Szczecinie.
Wszyscy mówią o kryzysie w budownictwie, a pan się tym nie przejmuje i stawia na osiedlu Magnolia Park rzeźbę, która została nazwana Fontanną Radości. Skąd u pana taki optymizm i radość?
Edward Osina: - Optymistą jestem od urodzenia, co nie zmienia faktu, że aktualną sytuację na rynku oceniam, jako bardzo trudną. Plany związane z osiedlem Magnolia Park zrodziły się dużo wcześniej. Nasze założenia zrealizowaliśmy skutecznie nie bacząc na recesję. Założyliśmy bowiem, że chcemy wybudować w Szczecinie kompletne osiedle z otoczeniem, które będzie przyjazne dla jego mieszkańców, jak również dla mieszkańców sąsiednich osiedli.
Wnętrze osiedla Magnolia Park zamknęliśmy dla samochodów. Ma się ono stać spokojnym miejscem, które inspiruje ludzi. Liczne elementy zieleni są bardzo dobrze wkomponowane w architekturę. Naszym prezentem dla mieszkańców osiedla jest Fontanna Radości. Pomysł postawienia rzeźby wziął się z tego, że chcieliśmy czymś zainspirować mieszkańców, wzbudzić w nich chęć troski o otoczenie. Rzeźba, która przedstawia kobietę-drzewo w otoczeniu dzieci, symbolizuje afirmację życia. Autorem rzeźby jest znany krakowski artysta Wiesław Domański. Fontanna jest w pełni bezpieczna dla dzieci, które mają z niej wiele radości. Zresztą sama nazwa Fontanna Radości jest również wynikiem obserwacji zachowań dzieci, ich reakcji na fontannę. Dodam, że pod względem technicznym jest to najlepsza fontanna wykonana w powojennym Szczecinie. Posiada nawet własną automatyczną stację uzdatniania wody oraz efektowne oświetlenie.
Przejdźmy do rynku budowlanego. Niektórzy eksperci mówią, że załamanie w budownictwie powoli się kończy. Czy podziela pan tę opinię?
- W dalszym ciągu odczuwamy recesję. Bierze się to z tego, że przetargów jest mniej, a firm na rynku bardzo dużo. Każdy walczy o nowy kontrakt i stąd poziom cen, jakie wykonawcy oferują w przetargach, jest zastraszająco niski. Istnieje również zagrożenie, że w pewnym momencie wzrosną ceny materiałów budowlanych i robocizny a wtedy sytuacja może stać się bardzo bolesna dla firm, szczególnie tych mniejszych. Podpisując kontrakt w tym roku, możemy osiągnąć zupełnie inny od zakładanego obecnie poziom kosztów w roku przyszłym. Sytuacja jest więc nadal bardzo trudna. Chcąc utrzymać się na rynku firmy budowlane z przetargu na przetarg coraz bardziej obniżają ceny. Przedsiębiorstwa, które dziś wygrywają przetargi oferują często ceny w granicach 15 proc. poniżej kosztów, jakie firmy powinny ponieść chcąc prawidłowo wykonać zlecenie. Od lat 90-tych nie mieliśmy tak złej sytuacji. Nigdy nie było tak poważnego spadku cen na usługi budowlane.
A do tego dochodzą trudności na rynku deweloperskim.
- Rynek deweloperski jest również trudny. Aktualnie, jeśli ktoś kupuje dziś mieszkanie, musi mieć praktycznie 30-40- proc. wkładu własnego, by otrzymać kredyt z banku. Brak łatwych kredytów hipotecznych powoduje to, że niemal wszystkie inwestycje są dziś dokładnie analizowane przez deweloperów pod kątem możliwości obniżenia kosztów. Jednak nie zawsze można je zredukować do poziomu akceptowanego aktualnie przez rynek. Stąd też inwestycji tych jest znacznie mniej.
Ale mimo wszystko przejeżdżając ulicami Szczecina i nie tylko, widać państwa logo na budowanych obiektach. Co aktualnie państwo realizujecie?
- Budujemy biurowiec Oxygen dla Echo Investment przy ul. Malczewskiego. Rozpoczynamy własną inwestycję mieszkaniową przy ul. Boh. Warszawy róg Ściegiennego. Budujemy dla spółdzielni Warszewo kompleks mieszkalno-usługowy przy ul. Parkowej. Kończymy rozbudowę i modernizację szkoły w Wielgowie, rozpoczynamy zaś budowę szkoły na Warszewie na zlecenie Gminy Miasta Szczecin. Kończymy też pierwszą w Szczecinie sortownię śmieci przy moście Cłowym dla firmy Jantra.
A jak wygląda rynek zleceń zagranicznych? Budujecie coś dla naszych sąsiadów?
- Cały czas budujemy w Niemczech. Aktualnie mamy tam ponad 120 pracowników. Z uwagi na to, że strona niemiecka nie uwolniła jeszcze rynku dla nas, budujemy jako podwykonawcy firm niemieckich. Rynek ten też jest trudny i tam także cały czas walczymy o ceny. Jeśli wygrywamy zlecenia to po stosunkowo cenach. W najbliższym czasie nie prognozujemy szczególnie zyskownych miesięcy.
Co na przestrzeni 18 lat funkcjonowania Calbudu uważa pan za największy sukces?
- Na rozwój przedsiębiorstw budowlanych dobrze wpłynęła obniżka podatku dochodowego z 40 do 19 proc. Pozwoliło to zatrzymać więcej pieniędzy w firmach. Stabilizację zapewniło wprowadzenie regulacji prawnej o zabezpieczeniu płatności przez inwestorów, z czym wcześniej były kłopoty. Sukcesem było to, że potrafiliśmy wykorzystać te fakty dobrze inwestując w rozwój firmy oraz zapewnić bezpieczeństwo finansowe naszych kontraktów. Jeśli chodzi zaś o budowy, które przedsiębiorstwo Calbud zrealizowało, to wymienię tu choćby centrum logistyczne w szczecińskim porcie. Braliśmy też udział w budowie hangarów dla myśliwców F-16 w Łasku koło Łodzi. Wybudowaliśmy również na zlecenie inwestorów wiele osiedli mieszkaniowych. Ale najwięcej satysfakcji sprawiają nam własne inwestycje. Po 18 latach funkcjonowania na rynku dyskontujemy nabyte doświadczenia i realizujemy nasze nowe pomysły inwestycyjne. Cieszy nas wspomniane już osiedle Magnolia Park, które wybudował Calbud Developer.
Co pan jako doświadczony biznesmen radzi przedsiębiorcom w dobie kryzysu?
- W trudnych czasach przydaje się nie tylko optymizm. Trzeba wszystko bardzo dokładnie liczyć. Tworzyć budżety i prowadzić na bieżąco ich korekty. Co miesiąc trzeba mieć pełną jasność sytuacji, w którym punkcie się znajdujemy. Trzeba mieć znakomite osoby do prowadzenia negocjacji cen u dostawców, co wpływa na lepszą pozycję firmy.
Nie wolno bagatelizować żadnego czynnika kosztowego. Należy szukać oszczędności i kontrolować przepływy pieniędzy poprzez egzekucję terminowości w wywiązywaniu się z warunków umów. Nie można podpisać złej umowy. Przed złożeniem podpisu należy sprawdzić inwestorów. Bez tego możemy popełnić zawodowe samobójstwo. Należy także bardzo pilnować jakości wykonanych prac, by nie ponosić dodatkowych kosztów wynikających z różnego rodzaju poprawek.
Czyli zachowywać megaostrożność.
- Megaostrożność jest potrzebna zawsze, nawet w najlepszych czasach. W trudnych chwilach jednak nabieramy pokory. Jestem przekonany, że polityka taka może tylko wzmocnić przedsiębiorstwo, bo w końcu kryzys się skończy i nastąpi odbicie.
Wiemy, że dba pan nie tylko o kondycję firmy, ale także o własne zdrowie.
- Po tylu latach pracy doszedłem do wniosku, ze należy wziąć się za siebie i nie mówić w kółko, że jest się zapracowanym i zabieganym. Pan Bóg daje gwarancję do 30 roku życia, później trzeba o siebie zadbać samemu. W metryce mam już 55 lat, ale staram się obniżać swój wiek biologiczny. Systematycznie zajmuję się sportem. Intensywnie i regularnie jeżdżę na torze kolarskim. Po dwóch latach treningów moje parametry wydolnościowe wyraźnie się zwiększyły.
Jestem zwolennikiem treningu aerobowego, a więc dostarczania do organizmu dużych ilości tlenu. W ten sposób w organizmie wytwarzają się endorfiny, czyli hormony szczęścia. Trenuję pod okiem znanego trenera Waldemara Mosbauera. Jestem swoistym królikiem doświadczalnym, gdyż staramy się opracować zasady treningu aerobowego dla ludzi mojego pokroju, którzy mają już swoje lata i dodatkowo mogą mieć nieco nadszarpnięte zdrowie.
Ile osób udało się panu przekonać do treningu na torze?
- Jeździ nas już pięciu. Ci którzy tego spróbowali, dziś nie wyobrażają sobie życia bez tego. Po treningu człowiek czuje się jak nowo narodzony. Zostałem zresztą wiceprezesem kolarskiego klubu sportowego Calbud Gryf Szczecin, którego jesteśmy głównym sponsorem. Sądzę, że uda się nam stworzyć przy klubie stację diagnostyczną, w której każdy pod kontrolą lekarzy, będzie mógł określić swój poziom wydolności. Myślę w tym miejscu także o badaniach sportowców.
Na świecie nikt nie mówi o wieku metrykalnym. Jeśli chce się być dobrym przedsiębiorcą należy zadbać o swój wiek biologiczny.
Dziękujemy za rozmowę.
W dwa ognie zagrali Magdalena Szczepkowska i Włodzimierz Abkowicz. Fot. Sylwia Abkowicz

|